Thursday, February 22, 2007

Małgorzata Zdziechowska

Małgorzata Zdziechowska:

„Największymi filantropami przełomu XIX i XX wieku byli magnat stalowy Andrew Carnegie i baron naftowy John Rockefeller. Carnegie, który w poszukiwaniu lepszego życia w wieku 13 lat przybył z rodzicami ze Szkocji do Ameryki, uważał, że bogaci w stosunku do siebie i społeczeństwa mają dwa obowiązki: zarobić na swoje utrzymanie i pomagać biednym. Pierwszą część życia poświęcił zarabianiu pieniędzy, drugą - ich wydawaniu na pomoc społeczną. W ostatnich latach życia oddał aż 90 proc. swojego majątku (około 350 mln USD). Za jego pieniądze zbudowano na przykład 2811 bibliotek, kolejne 10 mln USD przeznaczył na założenie uniwersytetu w Edynburgu, na którym studenci zawsze mieli się uczyć za darmo. Carnegie założył także wiele fundacji dofinansowujących najzdolniejszych studentów i naukowców.”

Eliza Michalik:

„Największymi filantropami przełomu XIX i XX wieku byli magnat stalowy Andrew Carnegie i bajecznie bogaty nafciarz John D. Rockefeller. Pierwszy jest twórcą bodaj najkrótszej i najbardziej trafnej definicji liberała gospodarczego: „Liberał to człowiek, który rozumie, że ma w życiu dwie powinności wobec siebie i społeczeństwa: zarobić na swoje utrzymanie i pomagać biednym”. Na ten drugi cel Carnegie przeznaczył aż 90 proc. swojego majątku (około 350 mln USD). Za jego pieniądze zbudowano w Ameryce 2811 bibliotek, uniwersytet w Edynburgu, na którym studenci zawsze mieli się uczyć za darmo, i założono szereg fundacji dofinansowujących najzdolniejszych studentów i naukowców.”

---------------------

Małgorzata Zdziechowska:

„W Polsce, według badań CBOS, tylko 9 proc. podatników skorzystało z możliwości przekazania 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. To wprawdzie trzy razy tyle, ile w roku 2004, jednak w porównaniu z Amerykanami, gdzie dziewięć na dziesięć rodzin wspiera potrzebujących, nadal niewiele”

Eliza Michalik:

„W Ameryce dziewięć na dziesięć rodzin przeznacza część swoich rocznych dochodów na cele dobroczynne. Dla porównania: w 2005 roku w Polsce, według badań CBOS, tylko 9 proc. podatników przekazało 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego.”

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Źródła:

Oryginał: Małgorzata Zdziechowska "Anty-Kuroń świata" (Wprost, Nr 1230 z 9 lipca 2006)

Kopia: Eliza Michalik "Nie bój się liberała" (Gość Niedzielny, 41/2006, październik 2006)

4 comments:

jasio said...

tylko gdzie tu plagiat? wychodząc z tego założenia tylko osoba, która pierwsza zdąży upublikować wyniki badań CBOS jest OK. Reszta już cytuje?

Anonymous said...

Kiepski coś ten przykład. Zmieniła tekst. Może korzystała z tego samego źródła? (np. raporty NBP, GUS czy jakiejś agencji amerykańskiej)

Anonymous said...

przesada z tą elizą, 3/4 prac magisterskich czy licencjackich tak wyglada. Niedlugo zaczniecie patentowac zwroty grzecznosciowe i bedziemy placic za mowienie dziendobry, bo kazdy tego uzywa

ech said...

Państwo komentujący (szczególnie ten od prac lic/mgr) chyba nie wiedzą, że cały sęk sprawy jest w tym , że pani Eliza nie podaje źródeł parafrazowanych tekstów.
Owszem, pisanie prac lic/mgr polega w wielu dziedzinach głównie na parafrazowaniu innych publikacji, ale na boga, jako studentka, która ma pisanie takiej pracy za sobą wiem, że owe parafrazy muszą mieć dużo mniejszy stopien podobieństwa do oryginału, modyfikacje iść DUŻO dalej niż te dokonane przez panią Elizę. A co najważniejsze, w pracach mgr/lic każdy fragment oparty na parafrazie cudzych słów MUSI być odnotowany w źródłach. Znający się na rzeczy promotor ma spore szanse na wyczucie czy nieoznaczony fragment jest twórczością własną studenta czy plagiatem. Nacisk na podawanie źródeł w środowisku akademickim jest ogromny, i taki też powinien być wśród dziennikarzy. Pani Eliza popełniła tu ewidentne plagiaty, przy tym rownież mało wyrafinowane. Nie wykazała się nawet umiejętnością przeredagowania kradzionych fragmentów tekstów, co już można uznać za skrajne lenistwo.
Sama dopiero teraz dowiedziałam się o całej historii, kojarzę panią Elizę z tv i postanowiłam dowiedzieć się o niej czegoś.
No i się dowiedziałam :/. Szkoda, wielka szkoda. Jedną rzeczą jest lenistwo i mała kreatywność, a inną nieprzyznawanie się do korzystania z pracy innych.
Nie wiem jakim cudem kariera tej pani nadal trwa, nawet jako studentka licencjatu (nie mówiąc o studiach magisterskich) byłaby surowo ukarana.
Dziwi mnie, ze ta pani brała ludzi za aż takich idiotów. A może ona sama jest zbyt głupia by wiedzieć, że tak się nie robi.